
„Samochód. Przedmiot, narzędzie pracy. Do codziennego użytku i załatwienia pilnych spraw. Tak kiedyś myślałem. Śmiałem się z kolegów, którzy przechwalali się między sobą, który ma mocniejszą brykę i większą pojemność silnika, więcej koni mechanicznych. Przecież samochód ma mało palić i się ma nie psuć. To było dla mnie najważniejsze kiedyś. Jednak zmieniło się to w pewną słoneczną niedziele. Przypadkiem pozbyłem się 60-konnego starego Forda, a zamieniłem go na 144-konnego jeszcze starszego Forda. Jednak o innym przeznaczeniu. Na sportowego Forda – amerykańskiego z japońskim sercem. Poczułem to. Całym sobą. Złapałem bakcyla – z każdym uruchomieniem turbosprężarki rósł mój zachwyt i szacunek do tego samochodu. Nauczyłem się lepiej prowadzić i bardziej kontrolować. Po kilku miesiącach zamieniłem go na jego drugą generacje. I to dopiero była jazda. 164-konie, przyśpieszenie, wspaniały wygląd, czerwony kolor i przede wszystkim dusza. Zaprzyjaźniliśmy się. To jemu poświęcona jest ta płyta. Red Baron’owi.”









